Idea: W drodze do studni

Drukuj
Idea: W drodze do studni
Ponieważ Mały Książę był senny, wziąłem go na ręce i poszedłem dalej. Byłem wzruszony. Wydawało mi się, że niosę kruchy skarb. Wydawało mi się nawet, że na Ziemi nie istnieje nic bardziej nietrwałego. W świetle księżyca patrzyłem na blade czoło, na zamknięte oczy, na pukle włosów poruszane wiatrem i mówiłem sobie, że to, co widzę, jest tylko zewnętrzną powłoką. Najważniejsze jest niewidoczne.

Ponieważ półotwarte wargi uśmiechały się leciutko, powiedziałem sobie jeszcze: "To, co mnie wzrusza najmocniej w tym małym śpiącym królewiczu, to jego wierność dla kwiatu, to obraz róży, który świeci w nim jak płomień lampy nawet podczas snu". I wydał mi się jeszcze bardziej kruchy. Byle podmuch wiatru może zgasić lampę - trzeba dobrze uważać. I tak idąc, o świcie odnalazłem studnię.
 
Antoine de Saint Exupery „Mały Książę”
 
Kruchość jako wielkość fizyczna charakteryzująca dany materiał, jest to stosunek wytrzymałości na rozciąganie do wytrzymałości na ściskanie. Znaczy to, że potrzeba dopiero działania jakiejś zewnętrznej siły, by doszło do skruszenia materiału. Skała i kilof, beton i wiertło, szkło i kamień, ostrze i lód.
Kruchości podlegają zarówno materiały, które wydają się twarde i niewzruszone, jak te przejrzyście delikatne. Bo nie rodzaj tworzywa gra tutaj rolę, lecz siła zewnętrzna, która na ten materiał zadziała.
Warto o tym pamiętać, gdy stosujemy metaforę ludzkiej kruchości. Mowa tu o emocjach, psychicznej sile, czy raczej momencie jej nadwątlenia. Jeśli ktoś staje się kruchy, to nie jest jego „wina”, „słabość”, czy immanentna cecha jego osobowości. To jest efekt działania jakiejś zewnętrznej siły, która przekracza moment krytyczny. To jest jak burza, która uderza gwałtownie i kruszy drzewa na swojej drodze, często wcale nie te najsłabsze, lecz te najmniej sprężyste właśnie.
Burza odsłania naszą słabość i obnaża fałszywe i zbędne pewniki, z którymi tworzyliśmy nasze plany, projekty, zwyczaje i priorytety. [...] Kiedy przyszła burza, opadła zasłona stereotypów, którymi przykrywaliśmy nasze „ja”, wiecznie zatroskane o własny obraz – pisze papież Franciszek w najnowszej swojej encyklice „Fratelli tutti” i kontynuuje myśl tak:  odsłania się na nowo owa (błogosławiona) wspólna przynależność, od której nie możemy się uchylić – przynależność jako bracia.
 
Jesteśmy w trakcie burzy, w momencie oddziaływania sił, na które nie mamy wielkiego wpływu, a które łamią i niszczą nasze poczucie dobrostanu i bezpieczeństwa, zaufanie do instytucji, opiekuńczości państw, wydolności systemów. Tak osobiście i indywidualnie wicher tej burzy kruszy również więzi między nami. Mamy oto utrzymać dystans, wystrzegać się dotyku, który bywa przecież niezastąpiony jako gest pocieszenia, wsparcia, czułości. Mamy osłaniać się maskami, więc nie widzimy emocji na twarzach spotykanych ludzi, a oni nie widzą naszych. To wszystko trzeba robić, bo jest burza. Ale te ograniczenia nie powinny sięgać serca!
 
Dlatego czas naszej rozmowy o kruchości będzie czasem wspólnym, pełnym trzeźwych, ale też jasnych myśli, zaspokajającym potrzebę kontaktu – chociaż tym razem przez szkło. Ale wierzę, że uda się skruszyć szkło siłą pragnienia bycia razem w drodze. W drodze do studni.
Sytuacja burzy będzie zresztą jedynie punktem wyjścia do rozmowy o odwiecznych kulturowych procesach. O kruchości pokoleniowego przekazu czy artystycznych ekspresji. O rozpadaniu się i popadaniu w zapomnienie światów, z których przyszliśmy. O tym, czy i na ile jest to nieuchronne. I co możemy zrobić. Czy wystarczy udawać, że jest tak, jak sto lat temu? Czy to cokolwiek ocali? Pytania z wieloma poprawnymi odpowiedziami… Bo tu nie ma pewników czy jednej prawdy.
 
Ludzie kultury obcują z kruchością na co dzień. Są jej strażnikami. Niosą uśpioną kruchość przez urodzaje, a często przez pustynię. Patrzą poprzez zewnętrzne powłoki – do środka: kruchość skórki świeżego chleba przeżegnanego przez rozkrojeniem, biała kruchość opłatka w Wigilię, kruchość kielicha uderzonego stopą pana młodego pod chupą – „Mazal Tov!”…
Droga bywa długa, pełna niepewności i zwątpień. Ale gdzieś tam jest studnia. Jedni odkrywają ją o jakimś świcie. Inni - jak Samarytanka z plemienia odrzuconego przez Naród Wybrany - odsądzeni od czci, wiary i prawa do własnej tożsamości, wykluczeni, idą do studni w samo południe, by nikogo tam nie zastawszy spokojnie zaczerpnąć wody. Bywa, że właśnie tacy doświadczają najwspanialszego spotkania, niepowtarzalnego dialogu, który zaspokaja pragnienie. Bo bywa, że  Naród Wybrany odrzuca, ale nigdy Ten, który ma wodę życia.
 
Droga kongresowa Wspólnoto – Wy, którzy powracacie po raz kolejny i Wy, którzy w tym roku do nas dołączycie: spotkanie z Wami jest świętem. Jest momentem wspólnego odnajdywania studni.
- Ludzie tłoczą się w pociągach - powiedział Mały Książę - nie wiedząc, czego szukają. Dlatego są podnieceni i kręcą się w kółko... - A potem dorzucił: - Nie warto...
Studnia, którą znaleźliśmy, nie przypominała zupełnie studni saharyjskich. Studnie saharyjskie są po prostu dziurami wykopanymi w piasku. Ta natomiast przypominała wiejską studnię. Lecz nigdzie nie było wioski. Zdawało mi się, że śnię. - To zadziwiające - powiedziałem do Małego Księcia - wszystko jest przygotowane: blok, lina i wiadro... Zaśmiał się, chwycił linę, puścił blok w ruch. Blok jęknął, zazgrzytał jak stara chorągiewka na dachu po długotrwałym bezruchu.
- Słuchaj, obudziliśmy studnię i ona śpiewa...
Kruchości zawsze towarzyszą od-dźwięki. Jeśli będziecie z nami w trakcie kongresu ze swoją uważnością, uczestnictwem i pytaniami, może uda nam się sprawić, że studnia zaśpiewa…
 
Małgorzata Broda
koordynator programowy
Kongresu Kultury Regionów
 
P.S. Ponowna lektura „Małego Księcia” przed naszym spotkaniem mile widziana ;)
Dodaj na Wykop Dodaj na Blip Dodaj na Flaker Dodaj na Facebook

(...) Pielęgnujemy dawne przodków obrzędy:
to co weszło w zwyczaj, niech zwyczajem zostanie,
a to, co było, cośmy od Ojców zasłyszeli, lub sami jeszcze widzieli,
przekażmy tym, co po nas przyjdą;
pomni, że gdzie była przeszłość, tam i przyszłość będzie.

Leon Potocki „Świecone, czyli pałac Potockich w Warszawie” 1854

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ 
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz 

tel. +48 18 448 26 10 (sekretariat)
poniedziałek - piątek: 8:00 - 16:00

tel. + 48 18 448 26 00 (kasa/recepcja)
 

[X]

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.